Pożegnanie
Gdański polarnik i maszer Jacek Karaś zginął na Spitsbergenie. Do tragedii doszło na morzu u wybrzeży wyspy. 33-letni podróżnik wypłynął samotnie pontonem na wycieczkę. Gdy nie powrócił do domu, zaalarmowane straż przybrzeżną i służby ratownicze rozpoczęły poszukiwania. Bardzo szybko odnaleziono na brzegu ponton i zwłoki gdańszczanina. Szczegóły tragedii nie są znane.
W świecie miłośników psów zaprzęgowych Jacek Karaś słynął z długich polarnych wypraw. Między innym razem z Rafałem Świętoniowskim zaprzęgami objechali Syberię i Spitsbergen. Za tę ostatnią wyprawę "Śladmi odkrywców Arktyki" trzy lata temu zostali uhonorowani KOLOSEM - nagrodą dziennikarzy za najciekawsze polskie dokonanie podróżnicze roku.
Jacek Karaś od dwóch lat mieszkał z żoną Karoliną na Spitsbergenie. Pracowali jako przewodnicy turystyczni organizujący wyprawy psimi zaprzęgami. Jacek był członkiem Pomorskiego Klubu Psich Zaprzęgów Nordkapp.
Pożegnanie przed ostatnim rejsem (Jacek pierwszy z prawej)
,,… krótka notatka papowska zamknęła pewną historię..”. Jacek Karaś to ten, który marzenia urzeczywistniał. Pierwsza wyprawa na Spitsbergen i potem do Magadanu na Syberii wydawały się tak nierealne. Dysponując niewielkimi środkami finansowymi i prawdziwą pasją połączoną z miłością do swoich psów przecierał szlaki tu na Wybrzeżu Gdańskim i tam…w najodleglejszych zakątkach Arktyki. Razem z żoną Karoliną zdecydowali się wyjechać na Spitsbergen ponownie. Tak pokochał daleką północ, że …zostanie tam na zawsze .Tak od niechcenia wyraził to kiedyś… taka była Jego wola.
Jacku…wiem, że planowałeś dalsze wyprawy, marzyłeś o polskiej wyprawie na biegun północny z psami na 100 lecie zdobycia go w 1909 roku śladami Roberta Pearyego i Matthew Hensona. Tylko z Twoim doświadczeniem na pewno by się to udało! Jeszcze niedawno mailowaliśmy, pisałeś nam jak jest tam…w krainie dzikiego piękna zaklętego w okowach mrozu, surowego krajobrazu, śniegu, skał i lodu.
Jacek Karaś pokochał i poznawał Daleką Północ z bliska. Pragnął ze wszystkimi dzielić się swoimi wrażeniami. Z przyjemnością oprowadzał turystów, wielokrotnie zapraszał na wyspę…ciągle to odkładaliśmy, jak to w życiu…nie zdążyliśmy…
Dzisiaj media podawały informacje o sztormie na Bałtyku i jego ofiarach w katastrofach. Jak na lato to zimny i ponury dzień. Ale dla bliskich Jacka to dzień tragiczny. Dla osamotnionej Karoliny, tam, na końcu świata i …najbliższych. Matki, Ojca, rodzeństwa, ...rodziny żony.
Jako Jego przyjaciel zwracam się z apelem do wszystkich osób, firm i instytucji. Pomóżcie rodzinie Jacka, aby mogli towarzyszyć mu w tej ostatniej wyprawie i by żona Jacka, jak najszybciej wróciła do swoich najbliższych. Koszty samego przelotu i zorganizowania tego wszystkiego są ogromne. To wszystko, co możemy zrobić!
Gdańsk,10.08.2005 Bartłomiej Piaseczny
Pomorski Klub Psich Zaprzęgów ,,Nordkapp”
Pożegnanie przed ostatnim rejsem (Jacek pierwszy z prawej)
,,… krótka notatka papowska zamknęła pewną historię..”. Jacek Karaś to ten, który marzenia urzeczywistniał. Pierwsza wyprawa na Spitsbergen i potem do Magadanu na Syberii wydawały się tak nierealne. Dysponując niewielkimi środkami finansowymi i prawdziwą pasją połączoną z miłością do swoich psów przecierał szlaki tu na Wybrzeżu Gdańskim i tam…w najodleglejszych zakątkach Arktyki. Razem z żoną Karoliną zdecydowali się wyjechać na Spitsbergen ponownie. Tak pokochał daleką północ, że …zostanie tam na zawsze .Tak od niechcenia wyraził to kiedyś… taka była Jego wola.
Jacku…wiem, że planowałeś dalsze wyprawy, marzyłeś o polskiej wyprawie na biegun północny z psami na 100 lecie zdobycia go w 1909 roku śladami Roberta Pearyego i Matthew Hensona. Tylko z Twoim doświadczeniem na pewno by się to udało! Jeszcze niedawno mailowaliśmy, pisałeś nam jak jest tam…w krainie dzikiego piękna zaklętego w okowach mrozu, surowego krajobrazu, śniegu, skał i lodu.
Jacek Karaś pokochał i poznawał Daleką Północ z bliska. Pragnął ze wszystkimi dzielić się swoimi wrażeniami. Z przyjemnością oprowadzał turystów, wielokrotnie zapraszał na wyspę…ciągle to odkładaliśmy, jak to w życiu…nie zdążyliśmy…
Dzisiaj media podawały informacje o sztormie na Bałtyku i jego ofiarach w katastrofach. Jak na lato to zimny i ponury dzień. Ale dla bliskich Jacka to dzień tragiczny. Dla osamotnionej Karoliny, tam, na końcu świata i …najbliższych. Matki, Ojca, rodzeństwa, ...rodziny żony.
Jako Jego przyjaciel zwracam się z apelem do wszystkich osób, firm i instytucji. Pomóżcie rodzinie Jacka, aby mogli towarzyszyć mu w tej ostatniej wyprawie i by żona Jacka, jak najszybciej wróciła do swoich najbliższych. Koszty samego przelotu i zorganizowania tego wszystkiego są ogromne. To wszystko, co możemy zrobić!
Gdańsk,10.08.2005 Bartłomiej Piaseczny
Pomorski Klub Psich Zaprzęgów ,,Nordkapp”