Relacja ze Szwecji c.d.
Do celu pierwsza część ekipy dotarła ok. 10 rano, po noclegu na
stacji benzynowej. Ostatnie 200 kilometrów jechaliśmy lodowymi
koleinami po całkowicie białej jezdni. Na szczęście nie było potrzeby zakładania łańcuchów śniegowych. Po drodze sporadycznie mijaliśmy miejscowe pojazdy mknące w tych warunkach z zawrotną prędkościa wzbudzając tumany śniegu. Bez problemu trafiliśmy na miejsce zawodów, organizatorzy stanęli na
wysokości zadania zjazd z drogi ozankowany był banerami i
drogowskazami. Stake-out na zamarzniętym jeziorze był dopiero w organizacji więc udaliśmy się na nasz camping w Asele. Po przebrnięciu przez problemy językowe mogliśmy zakwaterować się w przyczepach campingowych. Asele to bardzo miłe miasteczko utrzymane w klimacie Przystanku Alaska.
Najbardziej zaskoczyły nas saneczki przypominające skrócone sanie zaprzęgowe których wszyscy używają tak jak my rowerów. Wszedzie można było zobaczyć starsze panie pomykające na swoich saneczkach wykazując się techniką jazdy której mógłby pozazdrościć im niejeden maszer.
Po południu dojechała reszta ekipy która po drodze zahaczyla o
spotkanie
team leaderów. Organizatorzy ostrzegli o łosiach i reniferach
które można spotkać na trasie.
Wieczorem w centrum Asele odbyła się cermonia otwarcia
Mistrzostw. Opróczprzemówien oficjeli byli m.in. pokazy połykaczy ognia i tańców
ludowych.