Minister Mucha spotkała się z Burzyńskim, który uratował życie Hiszpanowi.
Wydarzenia, o których rozmawialiśmy, mogą stanowić gotowy scenariusz filmowy - powiedziała minister sportu i turystyki Joanna Mucha po środowym spotkaniu z Grzegorzem Burzyńskim. 30-letni katowiczanin uratował niedawno we Francji życie hiszpańskiemu maszerowi.
Podczas spotkania w ministerstwie zawodnik klubu Travois Katowice opowiedział o okolicznościach zdarzenia, do którego doszło niedaleko miejscowości Vassieux-en-Vercors. Hiszpan, 51-letni stomatolog Mian Armengol, Polak oraz maszerzy z innych krajów przygotowywali się tam do mistrzostw Europy federacji ESDRA w wyścigach psich zaprzęgów.
W nocy 6 lutego, w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych - mróz sięgał minus 27 stopni Celsjusza, silny wiatr i padający śnieg - Burzyński odnalazł nieprzytomnego i wychłodzonego Armengola. Dzięki szybkiej i profesjonalnej pomocy poszkodowany został przetransportowany helikopterem do szpitala w Grenoble. Zdaniem lekarzy od śmierci z powodu wychłodzenia organizmu dzieliło go 20 minut.
"Po wyjściu ze szpitala Hiszpan przyjechał specjalnie do Les Fourgs, gdzie odbywały się mistrzostwa, aby mi podziękować. Nie chciałem, aby się fatygował, ale on bardzo nalegał. Byliśmy na obiedzie, rozmawialiśmy o tym wypadku. Zapamiętał tylko moment uderzenia w drzewo na oblodzonym zakręcie" - powiedział Burzyński.
Jak przyznał, Armengol miał też szczęście, że jego dwa psy, z którymi był na treningu, w miarę szybko powróciły do bazy. Gdyby stało się to nieco później, zabrakłoby czasu na ratunek. Przez skromność nie chciał jednak zaznaczyć, że nie każdy zorientowałby się po tym, iż mogło się coś złego wydarzyć.
"Kiedy późnym wieczorem zakończyłem trening, zobaczyłem dwa psy ubrane w szelki, które same przybiegły. To mnie zdziwiło. Od razu pomyślałem, że z ich panem musiało się stać coś niedobrego. Wziąłem lampkę i udałem się na poszukiwania. Po mniej więcej dwóch, może trzech kilometrach, zauważyłem będącego w nietypowej pozycji pod drzewem człowieka" - wspomniał Burzyński.
Podkreślił, że w zagadkowych sytuacjach należy zawsze sprawdzać, dlaczego psy są same, aniżeli bagatelizować podobne przypadki.
Od minister Muchy otrzymał w prezencie zegarek i dyplom "w dowód uznania za sportową bohaterską postawę podczas treningu w Alpach Francuskich".
Burzyński nie chce jednak używać określenia "bohaterska postawa". Jako członek Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego przyznał, że przydała mu się wiedza oraz doświadczenie przy wypadku, któremu uległ hiszpański stomatolog.
"Wiem, że pani minister jest bardzo zajęta, a jednak poświęciła mi sporo czasu, ponad 40 minut. Zdołałem także przybliżyć ten sport i problemy, z jakimi się borykamy" - dodał Burzyński, który pod opieką ma 18 psów rasy Alaskan Husky.
W tym roku na 10. pozycji w klasie sań ukończył w Hiszpanii 22. ekstremalny wyścig psich zaprzęgów - Pirena Advance. Był jedynym Polakiem w tej imprezie i najmłodszym uczestnikiem.
Absolwent Politechniki Śląskiej w Gliwicach jest zawodnikiem o wszechstronnych zainteresowaniach: żeglarz jachtowy, szkutnik, instruktor kajakowy (przewodnik spływów), płetwonurek, także podlodowy.
J.Kalinowski@pap.pl