„Kick your ass” World Champioship Kick Bikes. Sankt Wendel , Niemcy 2-4 VIII 2012
„Kick your ass” World Champioship Kick Bikes. Sankt Wendel , Niemcy 2-4 VIII 2012
Jeszcze nie dawno nie wiedziałem, że istnieje taki sport jak „foot biking” (scootering) czyli wyścigi hulajnog skupiające zawodników z całego świata w organizacji IKSA (International Kick Bikes Sport Assocation) .Zostałem zaproszony do Niemiec na mistrzostwa świata w tej dyscyplinie, a to z racji na to, że od jakiegoś czasu produkuje sprzęt do wyścigów psich zaprzęgów, a w tym między innymi hulajnogi do treningu z psami wyścigowymi. Moje hulajnogi to mocne maszyny do jazdy w terenie, muszą wytrzymywać obciążenia niemal jak rower downhillowy, szczególnie wtedy jak podpinam do niej dwa psy i lecę 50km/h w lesie lub jak spadnę, a psy biegną dalej. Miałem niewiele czasu aby zbudować dwa prototypy specjalnie do wyścigów na szosie bez psów. Użyłem kół Remerxa 28 cali przód i 20 cali tył, opony schwalbe ultremo, osprzęt carbonowy JAGU, taka hulajnoga na ramie aluminiowej 7020 ważyła niewiele ponad 5kg, problem w tym, że ja ją skończyłem składać 2 godziny przed pierwszym etapem. Mój scooter nie odbiegał wyglądem i wagą od innych, było kilka modeli z włókna węglowego, natomiast moją uwagę zwrócił fakt , że część z tych najszybszyhc zawodników używała dwóch dużych kół 28 cali co zwiększa prędkość i stabilizuje prowadzenie, ale kosztem przyśpieszenia i wagi. Czy trenowałem ...? Nie :) Pojechałem z marszu, poszedłem na żywioł zmierzyć się z czymś nowym, oczywiście trenuje cały rok, ale bieganie, kolarstwo i uzupełniający trening na siłowni, natomiast czas na hulajnodze spędzam tylko jak trenuje psy pod kątem siły wtedy podpinam 1 lub 2 i skupiam się na prowadzeniu. Ostatni raz jeździłem w marcu testując jeden ze swoich modeli.Na rynku światowym oprócz mojej skromnej, ale ponoć uznanej produkcji, jest kilka firm produkujących masowo taki sprzęt m.in. „Kick Bike”, „Foot Bike”, „Kolobezka”, „De Troller”.
W pierwszym dniu pojawiło się na starcie 320 zawodników, którzy zmierzyli się z tartanem i bieżnią 400 metrów. Sprinty i jazda indywidualna na czas , kwalifikacje, ćwierćfinały, czułem się trochę jak na zawodach kolarstwa torowego i lekkiej atletyki w jednym. Opływowe łezkowe kaski, obcisłe kombinezony, pełne koła, a na nogach buty biegowe i kolce, zawodnicy grzejący się jak lekkoatleci. Zresztą w tym dniu wygrał mistrz europy w sprincie na 400 metrów, Czech, który medal ten zdobył w Helsinkach miesiąc wcześniej, ale na olimpiadę nie pojechał, nie spełnił jakiś innych kryteriów.Oprócz niego było wielu byłych lub aktualnych zawodowych lekkoatletów.
Stojąc na linii startu zastanawiałem się co tu robię, pierwszy raz na takiej hulajnodze i pierwszy raz oglądam i uczestniczę w takich zawodach, regulaminu uczyłem się tuż przed startem, był zakaz biegania, obligatoryjne trzymanie się swojego toru...
Przejechałem 400 metrów w 51 sekund , byłem 40, 1 sekundy brakowało mi do 20 lokaty, do rekordu świata zabrakło mi 9 sekund. Potem mogłem oglądać ściganie, bo odpadłem w kwalifikacjach, bo do ćwierćfinałów wchodziło tylko 16 najszybszych.
Dzień drugi to kryterium uliczne, wyścig wspólny na 15km, ale ta ulica była jak w San Francisco, podjazdy miały 12% nachylenia. Ustawiłem się na końcu stawki, aby nie przeszkadzać innym. Ambicja górująca nad moimi możliwościami nie pozwoliła mi odpuścić, walczyłem do końca, wielu wyprzedziłem na podbiegach (podczas kryterium ulicznego można było biec) przegrywałem na zjazdach, przy 70km/h wyprzedzali mnie ciężsi i lepsi technicznie zawodnicy, moje 69kg było zbyt wolne podczas jazdy w dół. Przejechałem to w 31 minut, rekordzista miał 27 minut, ja byłem 30 w elicie i 41 w open też na około 320 zawodników. Ten sport jest ciężki i boli.
Trzeciego dnia odbył się jeszcze maraton na 42km, ale niestety ja znalazłem tylko dwa dni wolnego aby doznać czegoś nowego.
Podczas imprezy wręczono nagrodę dla rekordzisty, który przejechał na hulajnodze na stadionie bez przerwy w ciągu 24 godzin 545 km! Zaproszono nas również na imprezę pt. „Kick France on tour de france” już w 2013 roku ruszy wyścig po wszystkich etapach Toru De France. Zawodnicy na hulajnogach startować będą zawsze dzień po kolarzach.
Kopnięcia, kicki- to najważniejsze, najefektywniejsze są długie, pełne pociągnięcia nogą, ale jednocześnie szybkie i silne, pod górę łatwiej odpychać się krótki szybkimi ruchami , należy pamiętać o zmianie nogi. Rękoma i cały ciałem wypychamy kierownicę przed siebie jednocześnie zgrywając to z ruchem nogi. Podczas zjazdu obciążamy przednie koło, najważniejsze aby na szczycie zjazdu nadać jak największą prędkość maszynie, a potem złożyć się i zachować jak najbardziej aerodynamiczną pozycję, nie przeszkadzać. W zakrętach należy dociążyć tylne koło aby nie wpaść w poślizg. Podczas takiego ruchu pracuje całe ciało, każdy mięsień, uważam że jest to doskonała forma wzbogacenia treningu ogólnorozwojowego dla kolarza czy innego sportowca dyscyplin siłowo wytrzymałościowych. Ja do mojego sportu, do wyścigów psich zaprzęgów, przeniosę kilka elementów które poprawią moje możliwości podczas jazdy z psami na saniach, trójkołowcach czy hulajnogach.
Igor Tracz
Mistrz Świata w wyścigach psich zaprzęgów
Mistrz Europy w bikejoringu
www.igortracz.pl
foto do wykorzystania: Jens Seemann
http://www.facebook.com/media/set/?set=a.425768134128284.90473.100000853029070&type=1&l=d5d1217283