Oświadczam, iż startując w zawodach rangi międzynarodowej od lat 15 , jako zdobywca m.in. czterokrotnie tytułu mistrza świata i kilkakrotnie tytułu mistrza europy w sporcie psich zaprzęgów nigdy świadomie nie dopuściłem się stosowania żadnej substancji niedozwolonej bądź uznanej za zakazaną w sporcie psich zaprzęgów zarówno wobec używanych w zaprzęgach psów jak i wobec siebie.
W związku z osiągnięciami sportowymi wielokrotnie byłem poddawany kontroli antydopingowej i dotychczas nie zdarzyło się by wyniki kontroli budziły jakiekolwiek wątpliwości. Uprawiając tak widowiskową, lecz wciąż niszową dyscyplinę sportu jestem zadeklarowanym przeciwnikiem jakichkolwiek praktyk, które w nieuczciwy sposób wpływałyby na wyniki sportowej rywalizacji. Środowisko ludzi, miłośników oraz zawodników wyścigów psich zaprzęgów jest w istocie niestety wciąż nieliczną grupą sympatyków prawdziwej rywalizacji sportowej i w przeciwieństwie do innych dyscyplin za którymi stoją wielkie pieniądze, jest wolne od nieuczciwych praktyk.
Pozytywny wynik kontroli był dla mnie w świetle powyższego całkowitym zaskoczeniem. W związku z wykryciem w organizmie jednego z psów kofeiny niezwłocznie podjąłem działania celem ustalenia pochodzenia tej substancji i sposobu w jaki mogła pojawić się w organizmie psa.
W tym celu zwróciłem się do niezależnych ekspertów o wydanie opinii (katedra chemii Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu oraz Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego Wydział Medycyny Weterynaryjnej Katedra nauk Fizjologicznych oraz Lecznica Weterynaryjna Benkowski i Hajdo) , przy czym zachowując zasady transparentności przedstawiłem pełne stanowisko instytucji, której wynik badania sugerował obecność substancji niedozwolonej.
W świetle przedstawionych mi ekspertyz nie sposób jednoznacznie stwierdzić, jak kofeina mogła znaleźć się w organizmie psa. Jednym z elementów uniemożliwiających wydanie jednoznacznych wniosków był sposób przeprowadzonego badania, które wobec swojej niedokładności i użytej metody wyłącznie jakościowej, a nie ilościowej nie może stanowić wystarczającej bazy do dokładnej analizy. Niemniej jednak eksperci sugerują, że obecność wskazanej substancji wynikać może ze stosowanych leków podczas choroby psa kilka tygodni przed zawodami, bądź jest elementem karmy, w której może w niewielkich ilościach występować. Dysponując tą wiedzą można odnieść wrażenie, że obecność w organizmie psa niedozwolonej substancji jest wynikiem zaniedbania, bądź niefrasobliwości, jednakże jak się okazuje producent karmy nie ma obowiązku informowania o możliwej zawartości kofeiny.
Ponadto nie ma badań przeprowadzanych na psach, które mówią o czasie metabolizmu kofeiny w jego organizmie, wiadomo tylko że czas ten jest dłuższy niż w przypadku ludzi. Według przepisów antydopingowych IFSS (International Federation Sled Dog Sport) nie ma określonych norm ilościowych kofeiny (jak innych substancji) taka jak ma to miejsce w przypadku ludzi.
Reasumując, ponownie podkreślam, iż nie stosowałem świadomie żadnych niedozwolonych substancji. Wiedza którą posiadam po tym niecodziennym i przykrym dla mnie doświadczeniu pozwoli mi w przyszłości dokładniej selekcjonować używane karmy i suplementy jak również konsultować z lekarzem wpływ podawanych leków w ramach terapii psów.
Igor Tracz