6 medali w Oberwiesenthal dla Polaków i złoto drużynowe! Relacja Team Leadera z Mistrzostw Świata WSA 2010
Gospodarzem Mistrzostw Świata WSA, które odbyły się 26-27 lutego 2010r. były Niemcy, dokładna lokalizacja to okolice miasteczka Oberwiesenthal w Saksonii.
Trasy w Oberwiesenthal są znane niektórym polskim zawodnikom. Generalnie o stopniu trudności średnim, są ciekawe, o sporym zróżnicowaniu wysokości, bywają wymagające. Tym razem pogoda niezbyt dopisywała, głównie panowała odwilż. Tylko w sobotę był lekko na minusie i pokazało się słońce. W piątek i w niedzielę było wietrznie i mokro, więc i trasy, choć utwardzane codziennie ratrakami, w wielu miejscach były miękkie.
Odprawa weterynaryjna przed zawodami była bardzo dokładna i obejmowała oprócz standardowego oglądania łap, zębów, uszu i osłuchiwania serca także ocenę stawów i kręgów szyjnych oraz ogląd oczu i odbytu. W przypadku wątpliwości co do bezproblemowego ruchu niektóre psy musiały robić krótkie rundki z właścicielem niczym na pokazach psich piękności. Z racji dużej ilości zawodników trwała ona niestety bardzo długo. W środę widać było tylko jeden pracujący zespół weterynaryjny, ale już w czwartek ich liczba na szczęście nieco się zwiększyła. Wszystkie psy polskich zawodników przeszły odprawę pomyślnie. Weterynarze mieli zastrzeżenia tylko wobec jednego psa Mikołaja Włodarczyka z klasy D1. Miesiąc temu pies miał szytą łapę i weterynarz twierdził, ze świeża blizna może się otworzyć na ostrym, starym śniegu. Weterynarz pozostawił decyzję Mikołajowi, ten jednak wobec tych zastrzeżeń wycofał się ze startu w tej klasie.
Na starcie zjawiło się 253 zawodników z 18 krajów. Polskę reprezentowało 20 zawodników. Zdobyliśmy 3 złota (Mateusz Surówka w C1 i D1, Waldemar Stawowczyk w D2), 1 srebro (Tomasz Jamroży w D1) oraz 2 brązy (Agnieszka Błach w C2, Łukasz Paczyński w D1).
Wyniki końcowe są dostępne na stronie głównej MŚ (http://www.schlittenhundeweltmeisterschaft.de/index.php?option=com_jotloader§ion=files&task=download&cid=39_82210163c534251e6b7e64c9496dccfc&Itemid=80&lang=de), nie będę więc tutaj wymieniać dokonań reszty z zawodników. Warto jednak wspomnieć o najciekawszych sytuacjach.
W B1 od początku były duże emocje, gdyż obawialiśmy się, że Niemcy obstawili Paula Weyandta i Georga Patscha do punktacji drużynowej, a ci byli silną konkurencją dla Mateusza Surówki. Niestety trzeciego dnia Mateusz Surówka musiał jechać na pięciu psach, co doprowadziło do utraty trzeciego miejsca w klasie B1. Po drugim dniu jeden pies Mateusza był wyznaczony do obowiązkowej kontroli weterynaryjnej. Niestety ani ja, ani zainteresowany zawodnik nie zauważyliśmy na czas na tablicy wyników tej noty sędziego przy numerze startowym Mateusza Surówki.
W B2 Jola Sołek miała pierwszego dnia nieprzyjemną przygodę z Holenderką Francien Kamp. W trakcie wyjaśniania sprawy zarówno ona jak i holenderska team leaderka bardzo przepraszały i zobowiązały się do poprawy zachowania. Joli Sołek zależało, by taka sytuacja się po prostu więcej nie powtórzyła, więc zachowała się bardzo wyrozumiale i wycofała protest. Podczas ostatniej odprawy team leadrów zostałam poinformowana przez holenderską team leaderkę, że rzeczona zawodniczka została za swoje zachowanie ukarana rocznym zakazem startowania w ich barwach.
W C1 za niedostępnym Mateuszem odbywała się zacięta walka pomiędzy Tomaszem Jamrożym, Ondrejem Broz oraz Iris Mauderer. Przez dwa dni z tej trójki prowadził Tomasz Jamroży, niestety trzeciego dnia jeden z jego psów został przez weterynarzy zdecydowanie wykluczony z biegu i mając osłabiony zespół uległ konkurentom. Były to dla nas ciężkie chwile niepewności, gdyż był on obstawiony w tej klasie do punktacji drużynowej.
Klasa D1 to był absolutny sukces polskiej reprezentacji ! Polscy zawodnicy w kolejności: Mateusz Surówka, Tomek Jamroży oraz Łukasz Paczyński zajęli całe podium :-) Na dodatek czwartym był także Polak, Mateusz Juszczyk.
Na żadnego z polskich zawodników nie został złożony żaden protest.
Ze spraw jeszcze czysto zawodniczych: do badań antydopingowych został wytypowany Mateusz Surówka. Wyniki będą znane za około 2 miesiące.
Ceremonia wręczenia nagród, choć po prawie godzinnym poślizgu, miała całkiem przyjemny przebieg. Wielkim hitem było oczywiście ogłoszenie kraju, który otrzymał drużynowe zwycięstwo. Polska drużyna po raz piąty zdobyła drużynowe mistrzostwo w tym Mistrzostwo Świata po raz trzeci.
Kwestie organizacyjne:
Numerem jeden była walka z organizatorami o zdobycie miejsc na zbyt małym stake-oucie dla wszystkich zawodników. Wielu z nich stacjonowało na parkingu pomocniczym, który mieścił się 2,5 km dalej (!).
Wielkość i organizacja stake-outu, które nie spełniły obietnic organizatorów sprzed pół roku, były zresztą jednym z tematów wielkiej awantury na odprawie. W skrócie steak-out był: o wiele za mały, bez podziału na narodowości lub chociażby wielkości zaprzęgów, bez gwarantowanych wcześniej bloków pomocniczych do mocowania lin i łańcuchów, obsługiwany przez nieprzyjemnie zachowujące się osoby, a także bez wydzielonej ścieżki doprowadzania psów na start wolnej od publiczności, co na zatłoczonym terenie okazało się ogromnym problemem.
Do organizacyjnych wpadek należy także zaliczyć ogromne problemy z prawidłowym liczeniem czasów, głównie z pierwszego dnia.
Chciałam podziękować całej polskiej ekipie za wkład, jaki wnieśli w sukces polskiej drużyny i za sportową postawę zawodników. Gratuluję wszystkim medalistom oraz zawodnikom spoza podium, gdyż wszyscy oni dzielnie walczyli.
Pozdrawiam,
Monika Stawowczyk
2010-03-01 00:00:00 Monika Stawowczyk, Team Leader