Red Bull i Kwiat Paproci czyli ostre, nocne kręcenie - nasi kolarze trenują przed sezonem...
"Noc świętojańska od wieków jest związana z poszukiwaniem kwiatu paproci, który według legendy zakwita tylko w tę jedną noc, a ten, kto go znajdzie zdobędzie dostatek i wieczne szczęście. W tegoroczne letnie przesilenie z 23. na 24. czerwca wszyscy wielbiciele rowerowych maratonów będą mogli poszukać tego niezwykłego kwiatu w ramach zawodów Red Bull Kwiat Paproci.” Pomysł wydał się szalony ale zaciekawieni szybko się zarejestrowaliśmy. Czas jaki pozostał do startu pozwolił uświadomić nam jak niebezpieczna może być jazda w nocy, a objeżdżanie klifów spowodowało, że już nie byliśmy pewni czy to była dobra decyzja a jedyne na czym nam zależało to powrót do domu cało i zdrowo.
Po wszystkim mogę śmiało napisać, że było warto! Organizatorzy spisali się na medal, trasa była świetnie oznakowana, odcinki bardzo niebezpieczne odpowiednio oświetlone, a na większości zakrętów stali funkcyjni. Widzów nie zabrakło (przynajmniej do 2 w nocy), a pomysł z rundą honorową, która szła wzdłuż ulic Sopotu okazał się widowiskowy i ściągnął sporą rzeszę ludzi.
Startowałam z Michałem Świderskim jako team BikeTires.pl. Taktyka była bardzo prosta i jak dla mnie idealna, ja robiłam jedno kółko a Michał dwa i tak do końca. Ponad 30 minutowa przerwała pozwalała mi zregenerować siły na kolejne kółko, Michał miał zdecydowanie mniej czasu ale dawał rade. Ostatecznie zrobiliśmy 23 kółka, zajmując 14 miejsce na 30 team’ów. Jako para mieszana byliśmy pierwsi wyprzedzając rywali o jedno okrążenie.
Według Garmina Michała kółko liczyło 7,3 km. Trasa okazała się zupełnie inna niż przewidywaliśmy. Wpierw około 2 km ścieżki rowerowej gdzie można było wyprzedzić tych słabszych, następnie krótki odcinek plaży i ostry podjazd z ogromnym korzeniem gdzie niestety trzeba było wnieść rower. Dalej krótki odcinek wzdłuż klifu i wjazd w singletrack między krzaki. Mostek i lekko piaszczysty podjazd, dojazd do stadniny, tam kawałek w lasku i wyjazd na kilometrowy odcinek ścieżki rowerowej. Następnie ostry skręt w lewo i między drzewami (gdzie w nocy mało co widziałam) zabawa aż do zjazdu przy schodach. Ostatnie dwa kilometry ścieżka rowerowa gdzie znów trzeba było nadrabiać.
Na trasie nie spotkały nas żadne problemy, a plan został zrealizowany. Zaprzyjaźniony „Wadecki Team” nie miał tyle szczęścia co my, zerwany łańcuch i złamana sztyca to sporo jak na jedną noc, jednak mimo kłopotów dojechali na miejscu 18, gratulujemy.
Furious Fred’y okazały się znakomitym wyborem na te suche warunki.
Nocne kręcenie wyczerpuje ale sprawna organizacja i wesołe towarzystwo spowodowało, że chętnie za rok wybiorę się na poszukiwanie Kwiatu Paproci.
Wyniki:
http://www.redbull.pl/cs/Satellite/pl_PL/Red-Bull-Kwiat-Paproci---Wyniki/001242855415485